Blog
Czym Parenta nie jest
Większość tekstów produktowych mówi o tym, czym coś jest. Chcemy poświęcić wpis temu, czym Parenta nie jest — częściowo dlatego, że zmęczył nas marketingowy język, który obiecuje za dużo, a częściowo dlatego, że to, czym produkt odmawia być, jest, z naszego doświadczenia, najbardziej użyteczną informacją dla uważnego klienta.
Parenta nie jest klinicystką
Parenta nie zdiagnozuje Twojego dziecka. Nie przepisze leków. Nie zinterpretuje raportu psychometrycznego. Nie powie Ci, czy Twoje dziecko „naprawdę” ma ADHD, ASD, PDA, dyspraksję czy jakąkolwiek inną etykietę.
To są decyzje należące do ludzkiej specjalistki z licencją, historią z Twoją rodziną i obowiązkiem opieki. Parenta nie ma żadnej z tych rzeczy, i nie zamierzamy obchodzić tego inżynieryjnie.
Gdy rozmowa zbliża się do czegoś, co powinna trzymać klinicystka, Parenta mówi to na głos i wskazuje, gdzie szukać w Twoim regionie. Zobacz bezpieczeństwo — pełne oświadczenie i numery telefonów zaufania.
Parenta nie jest stylem rodzicielstwa
Nie sprzedajemy Ci metody. Nie jesteśmy „sposobem Parenty”. Nie prosimy, żebyś chodziła na kurs, realizowała program ani zdobywała certyfikat.
Parenta opiera się na zestawie dobrze ugruntowanych ram — zobacz badania — ale nie nalega, żebyś przyjmowała którąś z nich. Jesteśmy, co najwyżej, spokojną drugą opinią. Rodzicem w pokoju nadal jesteś Ty.
Parenta nie jest narzędziem do modyfikacji zachowania
Parenta nie jest zaprojektowana po to, by uczynić Twoje dziecko bardziej posłusznym, bardziej „odpowiednim” czy bardziej podobnym do dziecka z podręcznika. Produkt jest zbudowany, by pomagać dorosłemu — pomóc Ci rozumieć, regulować się i odpowiadać — w (dobrze popartym) założeniu, że to właśnie porusza większość tego, co naprawdę chcesz poruszyć.
Jeśli przychodzisz w poszukiwaniu narzędzia, które wytrenuje Twoje dziecko ze spektrum, by przestało być w spektrum, to nie ten produkt — i powiemy to delikatnie.
Parenta nie jest dziennikiem, który musisz prowadzić
Nie prosimy Cię, żebyś logowała nastroje, posiłki, sen ani meltdowny. Migawki stanu opisane w poprzednim wpisie dzieją się cicho, w tle. Nie ma serii do utrzymania, paska postępu ani przypomnienia, które zawraca Ci głowę w niedzielny wieczór.
Rodzicielstwo to już dość pracy. Nie dołożymy na to warstwy „zmierzonego siebie”.
Parenta nie jest siecią społecznościową
Nie ma profilu do optymalizacji, nie ma publicznego strumienia o Twoim dziecku, nie ma podpowiedzi „podziel się sukcesem”, która kończy zeskrobana w reklamie na Facebooku. Rozmowy są prywatne — Twoje. Sukcesy są prywatne. Biblioteka jest prywatna.
Jeśli kiedyś zbudujemy coś, co pozwoli rodzicom pomagać sobie nawzajem, będzie to domyślnie opt-in i nie będzie wiązać się z tym, że napisane przez Ciebie prywatnie treści staną się widoczne dla kogoś, kogo sama nie wybrałaś.
Parenta nie jest wolna od błędów
Duże modele językowe się mylą. Czasem z pewnością siebie. Wbudowaliśmy szereg zabezpieczeń — promptów dziedzinowych, kierowania bezpieczeństwa, języka eskalacji, limitów kosztu — ale nie możemy obiecać zerowej liczby halucynacji i nie zrobimy tego.
Gdy zauważysz błąd, przycisk „nieprzydatne” pod odpowiedzią jest czytany. Wykorzystujemy ten sygnał, by ulepszać produkt. Rodzicielstwo jest zbyt ważne, żebyśmy udawali, że jesteśmy idealni.
Parenta nie jest skończona
Jesteśmy na początku. Produkt będzie się zmieniał. Ton się dopracuje. Biblioteka się rozrośnie. Aplikacja mobilna dogoni wersję webową. Będziemy publikować to, co dodajemy, a co ważniejsze — to, co usuwamy.
To jest ta lista. Prawdopodobnie z czasem się wydłuży. Wierzymy, że produktowi, który wie, czym nie jest, dużo łatwiej zaufać niż produktowi, który twierdzi, że jest wszystkim.
— Zespół Parenty